Teologia wyzwolenia obumiera

W Ameryce Łacińskiej kończy się era teologii wyzwolenia. Zdaniem agencji Reutera jest to związane ze starzeniem się europejskich i północnoamerykańskich misjonarzy. To właśnie oni, począwszy od lat 60. ub. wieku, przywozili tu ze sobą pomysły zachodnich teologów, by łączyć Marksa z Ewangelią. Napływ misjonarzy ustał na dobre w latach 90. Wraz z tym zaczęły też obumierać rewolucyjne idee.

Teologia wyzwolenia narodziła się w Ameryce Łacińskiej w latach 60-tych XX wieku. W swych założeniach miała stać się religijną propozycją dla ludzi żyjących w biedzie bez szans na awans społeczny. Jedna z najważniejszych jej tez głosiła, że zbawienie miało dokonać się nie tylko po śmierci, ale także na ziemi. Miało to być zbawienie od przemocy, podziału klasowego i nędzy. Ojcami tego ruchu religijnego było dwóch księży: Gustavo Gutierrez, oraz franciszkanin Leonardo Boff. Obaj studiowali w renomowanych ośrodkach akademickich w Europie.

Wielu wyznawców teologii wyzwolenia uważało, że jedyną możliwością rozwiązania problemów społecznych jest rewolucja i walka zbrojna z "wyzyskiwaczami".

Kościół – zwłaszcza od czasu pontyfikatu Jana Pawła II – przyjął wobec teologii wyzwolenia jednoznacznie krytyczne stanowisko.

źródło: www.piotrskarga.pl

Zobacz także: