Współczesna architektura i Le Corbusier

Architektura współczesna często budzi mój wstręt. Dawałem temu wielokrotnie świadectwo na piśmie, przytaczając argumenty, starając się ukazać rozmiar zbrodni architektów i ich mocodawców.

Dla architekta Le Corbusiera dom był tylko maszyną do mieszkania. Nic dziwnego, że był on zakochany w komunizmie. Była to miłość z wzajemnością. Komuniści okresu stalinowskiego lansowali jego pomysły architektoniczne w całym socjalistycznym obozie. Projekty Le Corbusiera były realizowane w Moskwie, ale i w Warszawie. Wielkim jego zwolennikiem był jeszcze przed II wojną światową Bolesław Bierut. Jeśli chcemy zrozumieć koncepcję Le Corbusiera, powinniśmy zobaczyć choćby na zdjęciu jego słynną Villa Savoye, która określana jest jako najważniejsza jego praca i nazywana jest "najważniejszym domem w historii nowoczesnej architektury". Architekt ucieka w niej "od tradycyjnych architektonicznych metod", od kamienia, cegły, drewna, wszystkich "tradycyjnych" materiałów i realizuje swoje pięć zasad, które stały się zasadami architektury końca XX w. i początku XXI w.: dom na słupach o konstrukcji szkieletowej, poziome okna, płaski dach, wolny plan, wolna elewacja. W praktyce oznacza to, że budynek zawsze będzie "pudełkiem o duszy maszyny", pudełkiem bez ozdób, nieoryginalny, a człowiek funkcjonujący w jego obszarze istotą pozbawioną indywidualności i duszy, swoistą "mechaniczną pszczołą", która skupia się tylko na pewnych czynnościach wyznaczonych jej przez materialistyczną, konsumpcyjną cywilizację i kulturę. Pod koniec życia Le Corbusier napisał: "Jestem wykolejeńcem. Nie udało mi się niczego w życiu dokonać". O tej jego wypowiedzi powinni pamiętać wszyscy ci, którzy wciąż powracają do jego filozofii i jego pomysłów i meblują nasz ludzki świat bezdusznymi maszynami do mieszkania.

źródło: Nasz Dziennik, 02.10.2008.

Zobacz także: