"Dzieci" szatana

Sataniści, wiadomo, istnieją. Są tak samo realni jak katolicy a jednocześnie tak niepojęci jak schizofrenicy. Chodzą po tej samej ziemi, żyją w tej co my rzeczywistości a zarazem ich chora wiara przypomina wiarę człowieka cierpiącego na Morbus Bleuleri, że 90 letnia sąsiadka z parteru jest rosyjskim agentem pałającym żądzą mordu. Jednak czym innym wola pod władzą choroby a czym innym wolna wola każąca zdrowemu człowiekowi odrzucić Boga dla szatana.

Pomijając pseudosatanistów, którzy wierzą w szatana a wykluczają istnienie Boga (co wcale nie należy do rzadkości), mamy też wśród bliźnich satanistycznych aktywistów działających świadomie na rzecz Złego. Dzielą się więc sataniści, podobnie zresztą jak katolicy, na: wierzących świadomie i "wierzących a niepraktykujących" oraz na: "praktykujących" i "członków praktykujących bojówek".

Czemu o tym? Wczoraj (tj. 08 kwietnia) strona internetowa Kościoła Św. Anny padła ofiarą "członków praktykujących bojówek": klikając na adres strony mogliśmy zobaczyć wizerunek szatana. Gdy administrator opanowywał akcję satanistów, aktywiści wrzucali kolejny. Teraz zaś czytamy: "Strona w dniu dzisiejszym może nie działać. Za utrudnienia przepraszamy. Jest to sytuacja niezależna od nas."

Ten pozornie mało szkodliwy passus jest jednak tylko przypomnieniem, że sataniści w Polsce działają. I choć naiwność ich stron internetowych w zasadzie nie budzi poczucia zagrożenia, zagrożenie jest jak najbardziej realne, a szatan pozyskuje coraz więcej ludzi przez ich własną głupotę lub zagubienie. Choć statystyki kościelnych specjalistów mówią o 2% naszego społeczeństwa, na które składają się wraz z ateistami sekty religijne, z czego część to wyznawcy upadłego anioła - 2% to nadal 762 520 tysięcy osób.

[…]

Źródło: http://prawica.net/node/11290

Zobacz także: