Prokuratura broni pornografii
Prokuratura Rejonowa w Radomiu odmówiła ścigania właściciela kiosku, oskarżanego o eksponowanie czasopism pornograficznych. Według prokuratury, okładki takich czasopism nie mają... pornograficznego charakteru. Tymczasem z wypowiedzi samych handlowców wynika, że jest inaczej, i wykładanie w eksponowanym miejscu to powszechna i celowa praktyka.
Sprawa dotyczyła jednego z kiosków przy dworcu PKP. Skargę przeciwko właścicielowi złożyli działacze Młodzieży Wszechpolskiej w ramach akcji "Stop pornografii". Autorzy doniesienia argumentowali, że czasopisma leżały w widocznym miejscu i rzucały się w oczy osobom, które mogły sobie tego nie życzyć. Liczono, że gdyby ta sprawa znalazła swój finał w postaci aktu oskarżenia, to kolejne doniesienia mogłyby być kierowane przeciwko innym właścicielom kiosków.
Jednak prokuratura oddaliła wniosek. Mariusz Potera, szef Prokuratury Rejonowej w Radomiu, tłumaczył dziennikarzom, że samo eksponowanie okładek czasopism nie stanowi złamania kodeksu karnego, bo okładki nie zawierają treści pornograficznych (!). Prokuratura podpierała się też orzeczeniami Sądu Najwyższego w tej sprawie. Teraz Młodzieży Wszechpolskiej pozostaje złożenie zażalenia do Prokuratury Okręgowej.
Tymczasem sami handlowcy przyznają, że jest wiele racji w zarzutach przeciwników pornografii. - Właściciel każe mi wykładać pisma w najlepszych miejscach na wystawie - opowiada nam pracownica jednego z kiosków. - Często widzę, jak nawet kilkunastoletni chłopcy przybiegają i wpatrują się w okładki, gdzie przecież nie brakuje zdjęć roznegliżowanych kobiet i obscenicznych tytułów. Gdy zwracałam na to uwagę, właściciel mnie wyśmiał i powiedział, że jak mi się nie podoba, to mogę sobie poszukać nowej pracy.
W wielu przypadkach akcja Młodzieży Wszechpolskiej, nagłaśnianie problemu w mediach, jak również podobne w swojej wymowie napomnienia kapłanów przyniosły pewien efekt. Z niektórych kiosków wycofano czasopisma pornograficzne, w innych zostały one usunięte z witryn. Nadal jednak w wielu kioskach są mocno eksponowane.


Nasz Dziennik, 30.03.2005

Zobacz także: