Skandal w niemieckim konsulacie w Kijowie
"Seks, przestępczość i polityka" - takich określeń używają o opozycji posłowie Bundestagu, charakteryzując to, do czego doszło w konsulacie w Kijowie. Szef niemieckiej dyplomacji Joschka Fischer został nawet nazwany stręczycielem.
Złagodzone przez MSZ przepisy wizowe umożliwiły siatce handlarzy żywym towarem przetransportowanie do Niemiec tysięcy prostytutek Ukrainy i innych krajów. Sprawa zajęła się w czwartek specjalna komisja Bundestagu.
Wszystko zaczęło się latem ubiegłego roku od wyroku sadowego skazującego obywatela Niemiec pochodzenia ukraińskiego na pięć lat wiezienia za masowe fałszowanie zaproszeń dla obywateli Ukrainy pragnących udać się do Niemiec i innych krajów grupy Schengen. Jak się okazało, niemiecki konsulat w Kijowie tylko w 2001r. wydal 300 tysięcy wiz, co stanowiło 90% wszystkich tzw. Schengenskich wiz wystawionych przez niemieckie placówki dyplomatyczne. Niektórzy niemieccy dyplomaci zatrudnieni w Kijowie mieli z tego procederu czerpać korzyści materialne. Zadaniem specjalnej komisji Bundestagu jest wyjaśnienie wszystkich okoliczności skandalu. Ma ona podobne uprawnienia, co polskie komisje sejmowe badające sprawy Rywina i Orlenu. Zainteresowanych mediów jest pewne, gdyż przed komisją stanie ludzi z półświatka.
Opozycja pragnie wykorzystać działalność komisji do zaatakowania Fischera, najbardziej popularnego niemieckiego polityka. To właśnie on kilka lat temu zaaprobował wydanie specjalnych wytycznych w sprawie złagodzenia procedur przy przyznaniu wiz obywatelom Europy Wschodniej. Skorzystali z tego nielegalni pracownicy i gangi przestępcze.


Rzeczpospolita, 21.01.2005

Zobacz także: