Blokada urzędu
Około 300 tys. zł chce wydać miasto na program blokujący treści pornograficzne w komputerach urzędników miejskich. Na zainstalowanie podobnych blokad w szkołach nie ma już pieniędzy. Skutek? Jeśli dziesięciolatek podczas lekcji informatyki wstuka w wyszukiwarkę hasła: "Czerwony Kapturek", "Królewna Śnieżka", czy "Sierotka Marysia", zamiast treści sympatycznych bajeczek mogą się pojawić na monitorze rozebrane panie. Urzędnik miejski, który zrobi to samo, nie zobaczy ich, choćby chciał.
Program blokujący dostęp do treści pornograficznych pojawi się najprawdopodobniej już we wrześniu, w 1200 urzędowych komputerach.
Jak się dowiedzieliśmy za pieniądze jakie miasto, wydaje na zakup programu, można by zabezpieczyć pracownie komputerowe w kilkudziesięciu szkołach. Na razie w Krakowie program działa w kilku gimnazjach, które go same sobie kupiły.

Gazeta Wyborcza, 1.06.2004

Zobacz także: