PIOTRSKARGA.PL

 

Jeśli chcecie Państwo być na bieżąco informowani o aktualizacjach i zmianach na stronach naszego serwisu prosimy o wpisanie adresu e-mail

 
NASZ RUCH NIE JEST PARTIĄ POLITYCZNĄ, ANI TEŻ NIE JEST POWIĄZANY Z KTÓRYMKOLWIEK Z ISTNIEJĄCYCH UGRUPOWAŃ POLITYCZNYCH
 
       

Okultystyczne akcesoria w Empikach. Rzekomo przynoszą szczęście

Empik sprzedaje Laleczki Voodoo, które służą szamanom do czarnej magii. Dystrybutor „zabawek” ALBI Polska nie widzi w tym nic zdrożnego.

W sklepach sieci Empik można znaleźć stoisko z 72 modelami Laleczek Voodoo. Szmaciane przedmioty mają, zdaniem dystrybutora, „tylko pozytywne działanie. Przynoszą szczęście będąc swoistym amuletem”. Poszczególne rodzaje odpowiadają za konkretne dziedziny, w których mają pomóc swoim właścicielom. Przykładowo „Belfer Czarodziej” „podpowiada, podrzuca ściągi, a ambitnym dostarcza wiedzę”, zaś „Strong Man” dostarcza „kondycję bez ćwiczeń i uciążliwej diety”. Wśród klientów ALBI znajdują się także firmy sprzedające zabawki i produkty dziecięce, jednak Laleczek Voodoo w swoim asortymencie nie mają.

Czarujące laleczki przynoszą szczęście?

Firma ALBI Polska na swojej stronie internetowej opisuje także (słowami zaczerpniętymi z Wikipedii), czym Voodoo jest oryginalnie. - Podstawę voodoo stanowią rdzenne wierzenia ludów zachodnio-afrykańskich (szczególnie Joruba, Kongo, Fulanie) wraz z elementami religii katolickiej i spirytyzmu. Wykrystalizowała się ona na Haiti wraz ze sprowadzeniem w XVII/XVIII w. niewolników z Afryki, którym próbowano narzucać katolicyzm. (…) Szamani i szamanki używają także laleczek voodoo, aby uzdrowić lub rzucić klątwę na wyznawcę religii Voodoo, Hoodoo lub chrześcijaństwa. Wierzą, że czar można rzucić tylko na człowieka, który popełnia złe czyny – można przeczytać w zakładce „Co to jest Voodoo?”.

Jednocześnie dystrybutor zastrzega, iż produkt przez niego rozpowszechniany „nie ma nic wspólnego z czarną magią” i nie widzi nic złego w sprzedawaniu zabawek związanych z czarami. Szefowa polskiego oddziału firmy, pani Marlena Siwiecka, odmówiła udzielenia komentarza sugerując, że rzekomo „przekręcimy jej słowa”. Na pytania zadane drogą mailową dotychczas nie raczyła nam odpowiedzieć. Pracownica biura ALBI, z którą rozmawialiśmy, powtórzyła, iż laleczki nie służą do czarów, ale są amuletami. Jednocześnie była bardzo zdziwiona, gdy przeczytaliśmy jej fragmenty opisu Voodoo, umieszczonego na oficjalnej stronie internetowej produktu i nie chciała uwierzyć w prawdziwość tego tekstu.

„Ohydna reklama okultyzmu”

Dariusz Pietrek ze Śląskiego Centrum Informacji o Sektach i Grupach Psychomanipulacyjnych „w KANIE” Katowice tłumaczy, że sprzedaż tych zabawek jest niebezpieczna. - To najohydniejsza forma reklamowania okultyzmu. Obrzędy Voodoo mają na celu zmuszenie innych ludzi do wykonywania poleceń i karanie ich za nieposłuszeństwo. Te laleczki ukazują, że voodoo to nic groźnego, tymczasem to nie jest prawda – mówi portalowi Fronda.pl.

- To doprowadzenie absurdu do absurdu – nazywa Pietrek próbę przekształcenia krwawego kultu Voodoo w rzekomo przynoszącą szczęście zabawę. - Jeśli coś jest złe z natury, to przedstawienie tego w łagodniejszej formie niczego nie zmienia. Nie bądźmy kretynami i nie dajmy się ogłupiać, ze laleczka voodoo, mająca w założeniu zadawać cierpienie, potrafi przynosić dobro – nie pozostawia wątpliwości ekspert.

Źródło: Fronda.pl

Zobacz także:

 
poloniachristiana
Lepanto
 
 
Ukazał się 29. jubileuszowy numer "Rycerza Lepanto"
Czytelnicy znajdą w nim m. in. artykuły:
  • Szkoła Rycerska przy Instytucie im. Ks. Piotra Skargi
  • Z życia sekcji
  • Śp. Rafał Serafin - tak go zapamiętałem
  • Siedzący Byk katolikiem
  • Pistolety maszynowe Mors i MKPS
Numer 95,
lipiec/sierpień 2017 r.
  • Kongres Apostołów Fatimy