PIOTRSKARGA.PL

 

Jeśli chcecie Państwo być na bieżąco informowani o aktualizacjach i zmianach na stronach naszego serwisu prosimy o wpisanie adresu e-mail

 
NASZ RUCH NIE JEST PARTIĄ POLITYCZNĄ, ANI TEŻ NIE JEST POWIĄZANY Z KTÓRYMKOLWIEK Z ISTNIEJĄCYCH UGRUPOWAŃ POLITYCZNYCH
 
       

Doktrynalny bałagan, czyli "katolickie" komunikowanie się ze zmarłymi

W Warszawie i Krakowie przebywa z wykładami François Brune, który przestawia się jako ksiądz katolicki, jednocześnie głosząc bardzo niebezpieczne, teologiczne błędy, o których zresztą słyszałem co najmniej od 15 lat. Tego rodzaju propaganda odbywa się przy okazji promocji jego książek i artykułów wydawanych w ezoterycznych wydawnictwach, jak "Medium" czy "Nieznany Świat", które także jako czasopismo ezoteryczne - pod tym samym tytułem - obdarowało ks. Brune'a Nagrodą Honorową 2008 za szczególne zasługi w szerzeniu idei tzw. transkomunikacji, co oznacza mediumiczny kontakt ze zmarłymi poprzez środki techniczne, jak magnetofon, komputer czy telefon, ale nie tylko.

Jeden z najbardziej znaczących kościołów krakowskich wywiesił w gablocie, obok ogłoszeń duszpasterskich, plakat reklamujący spotkanie z belgijskim księdzem-spirytystą. Pewna kobieta, przeczytawszy go, powiedziała do mojego znajomego: "Jak to dobrze, że już można komunikować się ze zmarłymi". Po mojej interwencji zdjęto go przed niedzielą, co z pewnością uratowało niektórych przed kompromitacją, a wielu wiernych przed niebezpieczną dezinformacją, że Kościół popiera poglądy Brune'a.

Ostrzeżenie przed niebezpiecznymi błędami

François Brune propaguje kontakt ze zmarłymi poprzez środki mechaniczne czy techniczne. Powoływanie się w tym kontekście na metodologię naukową w praktykowaniu spirytyzmu umożliwia mu występy na terenie instytucji naukowych (Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, NOT w Warszawie). Brune osłabia naukę Kościoła zakazującą bezwzględnie każdego rodzaju mediumizmu, w tym także tego "technicznego" czy "elektronicznego". Propaguje on w istocie każdą ideologię mediumizmu otwierającą na opętanie.

Sam Brune uprawia pismo automatyczne do kontaktów spirytystycznych, niedotyczące przecież elektronicznych urządzeń, ale ludzi. Pismo automatyczne może otwierać na duchy, może też być wyrazem obciążenia okultystycznego, wynikającego także z osobistego praktykowania okultyzmu (F.M. Dermine). Dla wielu specjalistów teologów pismo automatyczne jest praktyką spirytystyczną, co dotyczyłoby także zarzutów wobec Vassuli Ryden, stosującej podobną technikę (por. F.M. Dermine, Vassula Ryden - indagine critica, Leuman (Torino) 1995, s. 25-60).

Belgijski duchowny propaguje klucz myślenia typowy dla ezoteryzmu, spirytyzmu i New Age - polegający ma pomieszaniu mistyki z mediumizmem, modlitwy z psychotechniką. Mamy tu do czynienia z pomieszaniem pojęć i religijnym synkretyzmem. Popiera on bowiem reinkarnację, głosząc niesprzeczność tej idei z nauką chrześcijańską, lub proponuje pokrętne interpretacje, traktując ją jako rodzaj chrześcijańskiego czyśćca o wielostopniowej strukturze. Tymczasem "Objawienie chrześcijańskie wyklucza reinkarnację i mówi o spełnieniu, do którego człowiek jest powołany w czasie jedynego życia ziemskiego" (Jan Paweł II, Tertio millennio adveniente, nr 9). "Po śmierci nie ma 'reinkarnacji'" (KKK, 1013).

François Brune cytuje wielu autorów New Age, jak Spangler czy Ferguson, i w większości przypadków całkowicie ich aprobuje. Propaguje też fałszywego mistyka-stygmatyka Bongiovanniego, który twierdzi, że Matka Boża chce, byśmy się otworzyli na komunikaty UFO, które w większości mają charakter ideologii New Age (por. A. Posacki, Psychologia i New Age, Gdańsk 2007, s. 121-125). Prezentuje zresztą sam obraz świata bliski New Age, oparty na panenergetycznej wizji świata, gdzie człowiek tworzy rzeczywistość, nie wykluczając Boga i szatana.

Szatan jest dla Brune'a tworem psychoenergetycznej projekcji, rodzajem złej, bezosobowej energii, która obiektywnie nie istnieje. Takie podejście osłabia argumenty możliwości opętania przez szatana, co jest jednym z najistotniejszych motywów zakazów wszelkich praktyk spirytystycznych i mediumicznych, przedstawionych w oficjalnych dokumentach Kościoła. Tak bowiem sugeruje to opinia wyrażona w dekrecie Kongregacji Świętego Oficjum z 30 kwietnia 1898 r. i 24 kwietnia 1917 r.: "Praktykowanie spirytyzmu jest zabobonem całkowicie niedozwolonym, gdyż nie leży w porządku rzeczy, aby Bóg wysyłał dobre duchy dla zaspokojenia ludzkiej ciekawości. Jeśli jakieś duchy udzielają odpowiedzi na różne pytania, mogą to być jedynie złe duchy, które godzą się wchodzić w łączność z ludźmi tylko dlatego, aby im szkodzić i pobudzać ich do złego. Toteż Kościół zabronił absolutnie brania jakiegokolwiek udziału w seansach spirytystycznych" (por. P. Siwek SJ, "Zjawiska parapsychologiczne", "Duszpasterz Polski Zagranicą", 1960, nr 2 (43), 18).

Te zakazy podtrzymał w całości Sobór Watykański II, który w konstytucji "Lumen gentium" (2, przypis do nr. 49) przeciwstawia się wszelkim formom wywoływania duchów, potwierdzając wcześniejsze dokumenty, począwszy od Aleksandra IV (1258 r.) aż do cytowanej wypowiedzi z roku 1917. Jak piszą biskupi włoscy w Nocie duszpasterskiej (2000) Episkopatu Emilii-Romanii: "W czasie II Soboru Watykańskiego komisja doktrynalna wyjaśniła, co należy rozumieć przez słowo 'wywoływanie': są to wszelkiego rodzaju zabiegi, 'za pomocą których, przy zastosowaniu różnych technik ludzkich, usiłuje się nawiązać widzialną łączność z duchami czy duszami zmarłych w celu zdobycia jakichś wiadomości lub osiągnięcia jakiejkolwiek pomocy' (zob. Międzynarodowa Komisja Teologiczna, "Aktualne problemy eschatologii", 16 listopada 1991, EV 13/531, w: "Kościół a spirytyzm", Kraków 2001, s. 247-272).

Te słuszne zakazy wynikają więc z faktu, że spirytyzm w każdej postaci jest niebezpieczny. Definicja spirytyzmu to bezpośredni kontakt ze zmarłymi. Jest to absolutnie i bezwarunkowo zakazane, zwłaszcza że kontakt ten aktywowany jest przez samego człowieka. Nie są istotne takie czy inne środki oraz instrumenty, ale sama istota rzeczy. W każdym przypadku moglibyśmy mieć do czynienia ze zwodzeniem duchowym. W zakazach wobec spirytyzmu nie chodzi tylko o grzeszną intencję, jak twierdzi Brune, ale o realne niebezpieczeństwo ze strony złych duchów, których realne i osobowe istnienie on odrzuca.

Wcześniej jednak chodzi o nieposłuszeństwo wobec Prawa Bożego, co samo w sobie jest niebezpieczne. Przypomina o tym Nota biskupów włoskich w nr. 10: "Szukanie pomocy w modlitwie zmarłych, podobnie jak wzywanie świętych, to coś całkowicie innego niż wywoływanie duchów. Już w Starym Testamencie Bóg zakazał wywoływania duchów zmarłych (zob. Pwt 18, 10-14; por. także Ez 22, 17; Kpł 19, 31; 20, 6.27). Powszechnie znane jest opowiadanie o królu Saulu, który wbrew własnemu zakazowi chciał zasięgnąć porady u kobiety wywołującej duchy (zob. 1 Sm 28, 3-25). W Nowym Testamencie zakaz ten podtrzymują także apostołowie, odrzucający zresztą wszelkie inne praktyki magiczne (zob. Dz 3, 6-12; 16, 16-18; 19, 11-21)" (tamże).

Niewierność niektórych ludzi Kościoła

Chodzi więc też o respekt dla autorytetu Pisma Świętego i Ojców Kościoła, gdzie określa się grzech spirytyzmu jako grzech bałwochwalstwa, które samo w sobie częściej otwiera na opętanie niż inne grzechy, co potwierdza światowa praktyka egzorcystów. Wedle tych zasad biblijnych, patrystycznych, kościelnych i duszpasterskich można z całą teologiczną pewnością stwierdzić, że 90 proc. manifestacji, a zwłaszcza komunikacji spirytystycznych (duchy zmarłych) - zwłaszcza jeśli są one prowokowane przez człowieka - to manifestacje demoniczne (złe duchy), ukrywające swoją prawdziwą naturę, aby odwieść człowieka od Boga, doprowadzić do grzechu, a nawet do utraty zbawienia wiecznego. To właśnie odrzucenie oficjalnej teologii katolickiej - co wielokrotnie i otwarcie deklaruje - ośmiela Brune'a do tych spirytystycznych eksperymentów, które z punktu widzenia filozofii i metodologii naukowej są nieusuwalnie wątpliwe (nigdy niczego nie dowiodą), a z punktu widzenia teologii - grzeszne i niebezpieczne dla zdrowia psychicznego i duchowego.

Korzenie zakazu praktyk spirytystycznych czy mediumicznych są tak głębokie teologicznie, że wydaje się, iż sam Kościół w jego przedstawicielach - zwłaszcza wypowiadających się na płaszczyźnie prywatnych opinii osób duchownych z biskupami włącznie - nie mógłby ich anulować i zmienić, bo wówczas musiałby zmodyfikować cały duchowy porządek świata ustanowiony przez Boga. Tymczasem Brune powołuje się na autorytety poszczególnych księży, którzy w jego opowieściach łatwo przekraczają zasady teologii i zdrowego rozsądku (między innymi powołuje się na jednego księdza, który "transkomunikował się" z własnym psem). Takie argumenty jednak ośmieszają zarówno tego, kto je przytacza, jak też tych, których dotyczą. To nie jest śmieszne, ale stanowi poważny błąd, który ukazuje brak duchowego rozeznania, lekceważenie Prawa Bożego i nauki Kościoła oraz dobra wiernych.

Przestrzega przed tym cytowana Nota biskupów w punkcie 14: "Jako konsekwencja kryzysu ideologii spirytyzmu zaczynają się teraz pojawiać - przynajmniej na terenie Włoch - pewne formy wywoływania duchów, rzekomo łatwiejsze do pogodzenia z religią, mniej polemiczne w stosunku do Kościoła, a nawet dążące do nawiązania dialogu i porozumienia z hierarchią kościelną. Na potwierdzenie tej domniemanej ortodoksji bywa przytaczany fakt przyjmowania ich i praktykowania nie tylko przez świeckich chrześcijan, ale także przez zakonników i księży, niekiedy powszechnie znanych z racji swej działalności we wspólnotach chrześcijańskich. W ramach niektórych takich spotkań bywa nawet odprawiana Msza Święta. Ale dla wykazania prawomocności podobnych inicjatyw nie wystarcza obecność księży. Ci zresztą są zawsze zobowiązani prosić o zezwolenie swego biskupa i nie wiadomo, jak można by takiego zezwolenia w tym przypadku udzielić. W rzeczywistości mamy tu do czynienia z ideami, postawami i technikami, które nasuwają poważne wątpliwości co do ortodoksji takich ruchów. Przede wszystkim co do ich zgodności z wiarą. (…) Ubieganie się o przesłania zmarłych w celu uzyskania pewności oznacza brak zaufania wobec Słowa Bożego - gorzej jeszcze: okazywanie większego zaufania słowom ludzkim (nawet jeśliby były prawdziwe i rzeczywiste) aniżeli orędziu Boga życia" (podkr. A.P.) (tamże).

Dokument włoski podkreśla także coś, co odnosi się do ks. Brune'a. "Pozory wiarygodności nadaje takim ruchom także postęp techniczny, wykorzystywany przez dzisiejsze formy nawiązywania łączności z drugim światem. Chodzi o posługiwanie się sofistycznymi środkami technicznymi (magnetofon, komputer, telefon, radio, telewizja itp.) i pewnymi szczególnymi metodami nawiązywania kontaktu ze zmarłymi, jak na przykład pismo automatyczne, zakodowane orędzia, rozmaite sygnały. Posługiwanie się takimi metodami daje jedynie złudzenie nawiązania łączności. W rzeczywistości jest to kontakt z sobą samym czy raczej z pozbawionym świadomości obrazem syna lub innego zmarłego" (tamże). Może też tu chodzić o zwodzenie demoniczne.

Śmierci nie ma - woła Brune. To samo mówiła E. Kübler-Ross kierowana przez swoich duchów przewodników, cytowana przez Brune'a, który sugeruje, że po śmierci można zmienić stan człowieka. Propaguje on różne rodzaje spirytyzmu oraz takie postaci światowego mediumizmu, jak R. Monroe, E. Kübler-Ross, R. Mooddy, które mają podobny metodologiczny problem (por. A. Posacki, dz. cyt., s. 46-50). Takie dowodzenie nieśmiertelności pozornie daje optymizm, ale nie ma tu żadnej poznawczej pewności, natomiast ostateczne skutki są fatalnie niebezpieczne w obszarze duchowości i wiary.

Mistyfikacje "Nieznanego Świata"

Interesowne strategie manipulacyjne czasopisma "Nieznany Świat" odsłania Dorota Hall w pracy doktorskiej "New Age w Polsce" (Warszawa 2007). Pisze ona o konformizmie tego czasopisma w "przypadku zabiegów erystycznych, do jakich się ucieka redakcja miesięcznika 'Nieznany Świat'. Faktem jest, że magazyn nie unika krytyki Kościoła, a niekiedy wyraża ją nawet całkiem ostro" (tamże, s. 205). Jak pisze dalej D. Hall, redakcja "Nieznanego Świata" "wyraźnie występuje przeciwko prowadzonej z ambony krytyce New Age. Jednak, zamiast całkowicie się dystansować wobec kościelnej instytucji, stosuje specyficzną strategię uwierzytelnienia promowanych przez siebie treści, powołuje się na jakichś innych duchownych, bardziej otwartych na idee szerzone przez czasopismo" (tamże, s. 206).

I dalej D. Hall pisze, że "charakterystyczne jest jednak, że w narracji przedstawionej w 'Nieznanym Świecie' powrócił wątek uprawomocniania kontrowersyjnej techniki uzdrawiania przy użyciu wypowiedzi księdza, który ją promuje. Taka taktyka weszła na stałe do repertuaru zabiegów retorycznych redakcji czasopisma. A zatem, w obronie metody Silvy cytowano wypowiedź zakonnika, który jest jej praktykiem i instruktorem (NŚ 1999, nr 2, s. 59). W trakcie dyskusji z krytykami radiestezji powoływano się na działalność ojca Klimuszki, arcybiskupa Bolesława Pylaka i innych funkcjonariuszy Kościoła (Matela, w: NŚ 2002, nr 3). Właśnie taką strategię można interpretować jako pewien konformizm redakcji, która schlebia gustom czytelników o katolickiej autodeklaracji, dając do zrozumienia, że od katolicyzmu się, broń Boże, nie odcina, i że to tylko niektórzy katolicy są jacyś zatwardziali i zamknięci na rozmaite, odrobinę tylko niekonwencjonalne formy" (tamże, s. 207).

Omawiane czasopismo promuje wszelkie formy okultyzmu, a oto ks. abp B. Pylak ogłasza, że jest świetne. Tymczasem na jego łamach propagowani są fałszywi prorocy i mesjasze, fałszywe kulty religijne, okultyzm, ezoteryzm, spirytyzm, wywoływanie duchów, kontakty z UFO, nowe oryginalne wersje historii, Różokrzyżowcy, Transcendentalna Medytacja, negowane są prawdy wiary katolickiej, świętom katolickim nadawane jest okultystyczne znaczenie. Teraz jest ks. Brune, który przyjmie w Warszawie Nagrodę Honorową od "Nieznanego Świata". Niektórzy mogą uwierzyć, że jest to "postęp". W konsekwencji przedstawia się oficjalną naukę Kościoła jako nieaktualną, zaś większość biskupów i kapłanów jej broniących jako wstecznych i ograniczonych. Tymczasem "aktualny" Sobór Watykański II, który zaleca wzywanie dusz błogosławionych, wielokrotnie przypomina, że Magisterium Kościoła wypowiadało się przeciwko wszelkim formom wywoływania duchów (zob. LG 49). Także nowy Katechizm Kościoła Katolickiego odrzuca wywoływanie duchów zmarłych, traktowane tu jako jedna z wielu form spirytyzmu, a w szczególności potępia posługiwanie się medium będące wyrazem "chęci panowania nad czasem, nad historią i wreszcie nad ludźmi" (KKK, 2116). Wreszcie Nota duszpasterska Konferencji Episkopatu Toskanii mówi o wywoływaniu dusz zmarłych jako o "formie wyalienowania z teraźniejszości i mistyfikacji wiary w życie pozagrobowe" (Florencja, 15 kwietnia 1994 r.). Strzeżmy się więc zwodniczych herezji ks. Brune'a.

źródło: Nasz Dziennik, 04.12.2008.

Zobacz także:

 
poloniachristiana
Lepanto
 
 
Ukazał się 29. jubileuszowy numer "Rycerza Lepanto"
Czytelnicy znajdą w nim m. in. artykuły:
  • Szkoła Rycerska przy Instytucie im. Ks. Piotra Skargi
  • Z życia sekcji
  • Śp. Rafał Serafin - tak go zapamiętałem
  • Siedzący Byk katolikiem
  • Pistolety maszynowe Mors i MKPS
Numer 95,
lipiec/sierpień 2017 r.
  • Kongres Apostołów Fatimy