PIOTRSKARGA.PL

 

Jeśli chcecie Państwo być na bieżąco informowani o aktualizacjach i zmianach na stronach naszego serwisu prosimy o wpisanie adresu e-mail

 
NASZ RUCH NIE JEST PARTIĄ POLITYCZNĄ, ANI TEŻ NIE JEST POWIĄZANY Z KTÓRYMKOLWIEK Z ISTNIEJĄCYCH UGRUPOWAŃ POLITYCZNYCH
 
       

Satanizm i rock

W tekście pod tytułem "Diabelskie obietnice" w Dzienniku Polskim odnajdujemy bardzo ciekawą analizę rozwoju muzyki rockowej oraz towarzyszącego jej satanizmu. Oto całość:

Od kilku tygodni głośno w polskim światku muzycznym o próbie ustalenia przez Komitet ds. Zwalczania Sekt listy wykonawców propagujących w swej twórczości satanistyczne treści. Zjawisko fascynacji muzyków młodzieżowych okultyzmem jest jednak zbyt złożone, aby dało się je jednoznacznie skodyfikować i wyeliminować.

Już narodziny rock and rolla, wyznaczone zmysłowym poruszaniem biodrami przez Elvisa Presleya i miłosnym wyznaniem Jerry`ego Lee Lewisa do "słodkiej szesnastki", wywołały zaniepokojenie chrześcijańskich duchownych. Skłonni do spektakularnych gestów, przedstawiciele amerykańskich kościołów palili przed swymi świątyniami rockandrollowe płyty, wyklinając na ambonach ich twórców za tworzenie "diabelskiej" muzyki. Działo się tak, ponieważ choć większość twórców tego gatunku była chrześcijanami, w tekstach swoich piosenek unikała promowania biblijnych wartości, stawiając przede wszystkim na gloryfikację zmysłowych doznań i przeżyć. Towarzyszyła temu dynamiczna muzyka, prowokująca do ekspresyjnych zachowań o niedwuznacznie erotycznym zabarwieniu.

Młode pokolenie mieszkańców USA, wchodzące w dorosły świat na początku lat 60., natrafiło na zaskakujący brak perspektyw - z jednej strony stała przed nim możliwość realizowania wzorem rodziców kolejnej wersji "amerykańskiego snu", a z drugiej - przerażająca konieczność udziału w niezrozumiałej dla niego wojnie w Wietnamie. Rzucony w tej sytuacji koktajl wywrotowych poglądów opracowanych przez "proroków" Ery Wodnika w rodzaju Abbie Hoffmana, Timothy`ego Leary i Allena Ginsberga eksplodował w umysłach amerykańskiej młodzieży utopijną wizją nowego świata, opartego na odrzuceniu wartości dorosłych. Celem była anarchicznie pojmowana wolność, nieograniczona żadnymi moralnymi nakazami i zakazami, a środkiem do jego osiągnięcia - "poszerzanie" świadomości za pomocą psychoaktywnych narkotyków, swoboda seksualna, psychodeliczny rock i religijny synkretyzm.

Duchowe poszukiwania szybko zaprowadziły hipisów do wrót wiedzy tajemnej. Ich idolem stał się najsłynniejszy okultysta XX wieku - Aleister Crowley - który streścił swą naukę w zdaniu "Niech twoja wola będzie prawem". W myśl jego skrajnie indywidualistycznych teorii człowiek powinien dążyć do spełnienia swych pragnień za wszelką cenę - odrzucając kategorie dobra i zła, na których wspierała się cywilizacja judeochrześcijańska.

Postacią Crowleya fascynował się awangardowy filmowiec Kenneth Anger. Kiedy zaprzyjaźnił się on z Mickiem Jaggerem i Keithem Richardsem z The Rolling Stonesów, zainteresował ich jego naukami. Wmówiwszy wokaliście brytyjskiej grupy, iż jest wcieleniem Antychrysta, który poprowadzi młodzież do wyzwolenia spod "brzemienia chrześcijaństwa", zaproponował mu główną rolę w filmie "Lucifer Rising". Ostatecznie Jagger nagrał do niego jedynie ścieżkę dźwiękową, ustępując miejsca na planie Bobbiemu Beausoleilowi, który potem "zasłynął" jako jeden z członków bandy Charlesa Mansona i do dziś odsiaduje za popełnione morderstwa dożywocie w amerykańskim więzieniu. Rolę demona Lilith zagrała za to w "Lucifer Rising" ówczesna kochanka wokalisty Stonesów - piosenkarka Marianne Faithful.

Diabeł nie był wtedy dla brytyjskich rockmanów ucieleśnieniem zła, ale symbolem archetypicznego pierwszego człowieka, nieskrępowanego żadnymi zakazami i nakazami.

- Szatan to buntownik, który obiecuje wolność - tłumaczy David Dalton, autor biografii "The Rolling Stones: The First Twenty Years". - Zawsze był świętym patronem bluesa i rocka. Nie obowiązują go żadne reguły.

Wielbicielem nauk Crowleya okazał się także gitarzysta formacji Led Zeppelin - Jimmi Page. Zgromadził pełny księgozbiór prac słynnego okultysty, a nawet kupił należący niegdyś do niego dom usytuowany w pobliżu słynnego jeziora Loch Ness.

- Odnajduję coś bliskiego w crowleyowskim systemie samowyzwolenia, w którym tłumienie popędów jest największym z grzechów - wyjaśniał muzyk. - Kiedy odkryjesz swą prawdziwą wolę, powinieneś przeć do przodu jak lokomotywa. Rozpoznanie jej może zająć trochę czasu, ale kiedy już ją odkryjesz, jest wszechpotężna.

Według mrocznej legendy towarzyszącej działalności brytyjskiej formacji, trzej jej członkowie - wspomniany Page, wokalista Robert Plant i perkusista John Bonham mieli ofiarować się szatanowi w okultystycznym rytuale w zamian za sławę i pieniądze. Tym tłumaczono zaskakujące losy zespołu - najpierw oszałamiające sukcesy, a potem gwałtowny koniec, wyznaczony dramatycznymi wydarzeniami: przypadkową śmiercią Bonhama, utopieniem się syna Planta i narkotykową dezintegracją osobowości Page`a.

W okultystycznych powieściach zaczytywał się Terence "Geezer" Butler, basista brytyjskiej formacji Earth. Kiedy jej członkowie postanowili zmienić nazwę, zaproponował tytuł swej ulubionej książki autorstwa Dennisa Wheatleya - "Black Sabbath". Pod tym szyldem zespół szybko zdobył popularność - potężnie brzmiącemu hard rockowi towarzyszyły mroczne i demoniczne teksty. Brytyjska formacja wyznaczyła tym samym kanon ciężkiego rocka, który dwie dekady później został zamieniony na najbardziej ekstremalne odmiany tej muzyki - death i black metal.

Obietnica niezależności

Dziki wrzask wokalisty grupy Sex Pistols "Jestem antychrystem, jestem anarchistą", zwiastujący w 1977 roku narodziny punkowej rewolty, wskazywał, że oto kolejne pokolenie młodych gniewnych dostrzegło hipokryzję świata dorosłych i odrzuciło utożsamianą z nim moralność.

Wątek sprzeciwu wobec judeo-chrześcijańskiego oblicza europejskiej cywilizacji stał się dominującym w twórczości przedstawicieli muzyki industrialnej, która pojawiła się równolegle z punkiem i dzięki niemu zyskała zainteresowanie mediów.

Człowiekiem odpowiedzialnym za sformułowanie głównych idei nurtu był brytyjski artysta Genesis P-Orridge. Najpierw jako członek grupy performerskiej Coum Transmission, a potem lider formacji muzycznych Throbbing Gristle i Psychic TV, głosił radykalną krytykę cywilizacji europejskiej, która jego zdaniem opierała się na mentalnej kontroli, sprawowanej nad jego członkami przez kompleks polityczno-religijny. Sposobem na wyswobodzenie człowieka z wszelkich norm, równoznacznych z zakazami i nakazami krępującymi ludzką indywidualność, jawiła mu się transgresja - świadome przekraczanie wszelkich tabu obowiązujących w europejskiej cywilizacji. Dlatego odwoływał się do wszelkich zachowań społecznych, kulturowych i politycznych, które były w jawnej sprzeczności z obowiązującym od niemal dwóch tysięcy lat porządkiem: od pogaństwa, przez okultyzm i satanizm, po psychodeliczną kontrkulturę. Miało to czytelne odbicie w twórczości prowadzonych przez niego zespołów: w warstwie dźwiękowej objawiało się w zainteresowaniu antymuzycznym hałasem, a w warstwie tekstowej - odrzucanymi przez kulturę masową tematami (choroby, śmierć, dewiacje psychiczne, narkotyki, przemoc, nazizm). "Ikonami" twórczości zespołów wykonujących muzykę industrialną stały się postacie seryjnych zabójców (przede wszystkim Charles Manson), niesławny markiz de Sade i oczywiście Aleister Crowley.

Na początku lat 80. P-Orridge powołał do życia organizację Temple Of Psychic Youth, która miała charakter okultystycznej sekty. Kiedy do publicznej wiadomości przedostało się, że w obrzędach odprawianych przez jej członków uczestniczyły dzieci pomysłodawców kultu, policja dokonała nalotu na dom P-Orridge`a, w efekcie którego wszystkie materiały sekty zostały skonfiskowane, a sami zainteresowani musieli salwować się ucieczką za granicę.

- Jestem od wielu lat otwarcie przeciw wszelkiej kontroli: obyczajowej, społecznej, ekonomicznej, politycznej i religijnej - twierdzi P-Orridge. - Jeśli to oznacza satanizm, to tak - jestem satanistą. Lecz ja nie wierzę w żadnych bogów. Myślę, że ich istnienie w świadomości społeczeństw jest efektem działań wczesnej psychologii, starającej się w ten sposób zrozumieć jasną i ciemną stronę ludzkiej natury.

Innym gatunkiem muzyki młodzieżowej, wyrosłym z punkowej rewolty, a odwołującym się w swej ideologicznej warstwie do okultyzmu, był gotycki rock.

W tekstach reprezentujących go wykonawców częściej niż diabeł czy szatan pojawia się upadły anioł. Jest on symbolem bezsilności człowieka wobec miotających nim namiętności, mających swe źródło w jego zwierzęcej naturze. Poczucie osamotnienia, jakie towarzyszy ludziom w skazanych na przegraną zmaganiach z losem, rodzi zwątpienie w istnienie miłosiernego i dobrego Boga.

- Jestem ateistką - wyznaje Anja Orthodox z grupy Closterkeller. - Nie wierzę ani w Boga, ani w szatana. Wiem jednak, że istnieją na świecie jasne i ciemne moce, ponieważ sama doświadczyłam ich działania. Tkwią one jednak w człowieku. Piekło i niebo jest w nas.

W twórczości niektórych gotyckich zespołów antychrześcijańska postawa wiąże się z gloryfikacją siły woli rodem z filozofii Nietzschego.

- Nie jest mi potrzebna żadna religia - podkreśla Orthodox. - Być może dlatego, że jestem niezależna i nie lubię być kierowana. Nie potrafię utożsamiać się z nauką Jezusa. Nie jestem skłonna przebaczać tym, którzy mnie krzywdzą. Najpierw muszę wyrzucić z siebie gniew i złość. Nie jestem owieczką, tylko przewodnikiem.

Obietnica mocy

Pod koniec lat 80. za sprawą brytyjskiej grupy Venom narodziły się nowe nurty w muzyce rockowej - black metal i death metal. Ich twórcy, obierając sobie za patronów grupę Black Sabbath, odwoływali się wyraźnie do wyznaczonego przez nią kanonu - ciężkiej muzyki i satanistycznych tekstów. Wykonawcy tych ekstremalnych odmian rocka pojawili się również w Polsce - najpierw była to grupa Kat, a dziś to jej młodsi następcy - przede wszystkim Vader i Behemoth.

- To efekt domina - wyjaśnia Jarosław Szubrycht, dziennikarz specjalizujący się w muzyce metalowej. - Każdy wykonawca tego nurtu fascynował się Black Sabbath i to decydowało o zainteresowaniu się okultyzmem. W 95 proc. jest to jednak powierzchowne - satanistyczna symbolika to dobry sposób na wyrażenie buntu wobec zastanego świata. Młodzi ludzie, którzy słuchają lub grają metal, sprzeciwiają się rzeczywistości stworzonej przez ich rodziców. A ponieważ rodzice chodzą do kościoła, oni na zasadzie przekory fascynują się satanizmem. Trzeba przyznać, że metal i satanizm dobrze się ze sobą komponują: ciężkiej i mocnej muzyce odpowiadają mroczne i tajemnicze teksty. Mimo iż żyjemy w czasach sceptycyzmu, odczuwamy potrzeby duchowe - realizujemy je więc w najprostszy sposób - poprzez muzykę i kino.

W tekstach zespołów death i black metalowych dominują poglądy zaczerpnięte z nauk Kościoła Szatana założonego w USA w 1966 roku przez Antona Szandora La Veya. Jego założenia, skodyfikowane w wydanej także w Polsce "Biblii szatana", zaskakują animistycznym podejściem do rzeczywistości, każącym odrzucać ludzką duchowość i traktować człowieka jako zwierzę, którego celem życia na ziemi jest folgowanie swoim żądzom.

- Nasze teksty w uproszczonym przekładzie mówią: rób to, na co masz ochotę, jeśli ci to sprawia przyjemność i nie krzywdzi innych ludzi - wyznaje Nergal, wokalista Behemotha. - Myśl za siebie, bądź silny i niezależny. Kochaj siebie i tych, którzy na to zasługują.

Wypływające z dzieła La Veya pragnienie mocy i potęgi, wykraczających poza ludzkie możliwości, zbliża często metalowych ideologów do nazizmu.

Na początku lat 90. przez Norwegię przetoczyła się fala rytualnych podpaleń chrześcijańskich świątyń. Odpowiedzialni za nie okazali się muzycy i fani z lokalnej sceny blackmetalowej. Wkrótce potem wokalista grupy Burzum - Varg Vikernes zamordował w brutalny sposób swego największego rywala - Euronymousa z formacji Mayhem. Przyczyną zbrodni był konflikt między satanistycznym a pogańskim obliczem metalu w Skandynawii. Obecnie Vikernes odsiaduje wyrok 21 lat więzienia, co nie przeszkadza mu nadal tworzyć i nagrywać.

- Jesteśmy antychrześcijańscy - wyznaje Peter, lider grupy Vader. - Dzisiejszy Kościół jest pełen fałszu, zakłamania i polityki. Odszedł od tego, co najważniejsze - od duszy człowieka. Nie jest już pokarmem dla tych, którzy go potrzebują. Ci, którzy wierzą w mrok, noszą swoją wiarę wewnątrz siebie. Nie muszą wchodzić w żadne mury, aby sycić się duchem wszechświata, który przenika ich w każdej chwili i w nich się rozwija. I będzie trwał aż po kres świata.

*

Popularność okultyzmu w świecie rocka wynika z faktu, że wydaje się on jego wyznawcom drogą do wolności - w przeciwieństwie do chrześcijaństwa, które kojarzy się im z zakazami i nakazami, zniewalającymi jednostkę.

- Tak mówią ci, którzy nie odczuwają żywej relacji z Bogiem wyjaśnia Darek Malejonek z chrześcijańskich zespołów Maleo Reggae Rockers i 2TM2,3. - Dla nich wiara to zbiór martwych przepisów, które zmuszeni są wprowadzać w swe życie. Tymczasem nauka Jezusa jest tego przeciwieństwem - niesie miłość, która daje autentyczną wolność.

źródło: Dziennik Polski; 18,08,2007

Komentarz Krucjaty:

Jest to niewątpliwie interesująca analiza jak rozwijała się muzyka rockowa i jak towarzyszył temu satanizm. Widać tutaj wyraźnie, że sytuacja ma się coraz gorzej. Kiedyś był Elvis Presley z uznawanymi już za niewinne piosenkami, a dziś na scenę wychodzą zamiast ludzi monstra z piekła rodem – i to nie tylko w sensie wyglądu zewnętrznego ale także o potwornych ideałach.

Mając na uwadze zasadniczą część powyższego artykułu, dochodzi się do wniosku, że ani nie jest trudno zidentyfikować problem satanizmu w muzyce, ani też nie wolno bagatelizować muzyki rockowej jako niezależnej od satanizmu. Sam autor stwierdza, iż okultyzm jest popularny w świecie rocka. Zatem obrona tego nurtu pod koniec artykułu przez Darka Malejonka przeczy historii tej muzyki a nawet jej obecnym przejawom, tak dobitnie ukazanym w tekście.

Na końcu trzeba pamiętać, że powoływanie się na wojnę w Wietnamie jako powód do buntu jest nieuzasadnione. Nie byłoby przecież buntu gdyby nie swoboda moralna. To brak lub niewierność zasadom katolickim powoduje staczanie się w odmęty zła. Katolik bowiem wie, że jakakolwiek sytuacja by nie była, tylko Bogu może on zaufać i nie ma tu miejsca na jakąś wolność, czy bunt. Jeśli jednak człowiek postanawia sprzeciwić się Bogu, kiedyś, jeśli się nie nawróci, może rzeczywiście skończyć tak jak lider grupy Vader i mówić otwarcie: "Jesteśmy antychrześcijańcy." I pozostaje zapytać: co będzie miał w głowie młody chłopak po wysłuchaniu utworów tego zespołu?

Zobacz także:

 
poloniachristiana
Lepanto
 
 
Ukazał się 29. jubileuszowy numer "Rycerza Lepanto"
Czytelnicy znajdą w nim m. in. artykuły:
  • Szkoła Rycerska przy Instytucie im. Ks. Piotra Skargi
  • Z życia sekcji
  • Śp. Rafał Serafin - tak go zapamiętałem
  • Siedzący Byk katolikiem
  • Pistolety maszynowe Mors i MKPS
Numer 95,
lipiec/sierpień 2017 r.
  • Kongres Apostołów Fatimy