PIOTRSKARGA.PL

Jeśli chcecie Państwo być na bieżąco informowani o aktualizacjach i zmianach na stronach naszego serwisu prosimy o wpisanie adresu e-mail

NASZ RUCH NIE JEST PARTIĄ POLITYCZNĄ, ANI TEŻ NIE JEST POWIĄZANY Z KTÓRYMKOLWIEK Z ISTNIEJĄCYCH UGRUPOWAŃ POLITYCZNYCH
Irak w oczach kapelana wojskowego
Fragment wywiadu przeprowadzonego przez Józefa Augustyna SJ z ks. ppłk. Markiem Strzeleckim SAC, kapelanem wojskowym,

Jest Ksiądz kapelanem wojskowym, obecnie proboszczem garnizonu Łódź, ale towarzyszył Ksiądz polskim żołnierzom także poza granicami Polski - w krajach byłej Jugosławii i w Iraku.

Moja przygoda z misją pokojową rozpoczęła się w 1998 roku w Bośni i Hercegowinie, dokąd przybyłem razem z 18. Bielskim Batalionem Desantowo-Szturmowym. Następnie w ramach sił KFOR, niosących pokój zwaśnionym Albańczykom i Serbom, przebywałem w Kosowie. I wreszcie w roku 2004 wyjechałem do Iraku jako kapelan samodzielnej grupy powietrzno-szturmowej, działającej w ramach międzynarodowej dywizji Centrum Południe. [...]

Żołnierska codzienność - zwłaszcza kiedy mówimy o misjach pokojowych - to sytuacja ciągłego zagrożenia, konieczność uczestniczenia w akcjach, które niejednokrotnie kończą się tragicznie. Czy to niebezpieczeństwo śmierci stawia żołnierzy wobec pytania o sprawy ostateczne? Czy z traumatycznych przeżyć wyciągają jakieś wnioski dla życia osobistego

Pierwszą reakcją żołnierzy, którzy doświadczają śmierci kolegi, jest przede wszystkim ogromna wściekłość z powodu ludzkiej bezradności, że niczego już nie można zrobić. Czy wyciągają wówczas także jakieś wnioski dla siebie? Z pewnością te przeżycia uświadamiają im kruchość ludzkiego istnienia. Dzięki temu dostrzegają, że życie na ziemi jest etapem przejściowym. W takich sytuacjach "zapotrzebowanie" na księdza wzrasta, częściej mówi się o Bogu, wierze. Początkowo na pewno rodzi się w nich potężny gniew, ale nie przeradza się on w nienawiść do ludzi stojących po drugiej stronie. Żołnierze z ogromnym heroizmem nieśli pomoc Irakijczykom. Polscy lekarze, pielęgniarki, piloci niejednokrotnie narażali własne zdrowie i życie, by pomóc drugiemu człowiekowi. Poza tym żołnierze, widząc ubóstwo tych ludzi, potrafili także dzielić się z nimi żywnością, wodą, odzieżą. Nie można więc na pewno mówić tu o jakiejś chęci odwetu czy zemsty. Nasi żołnierze robili, i myślę, że nadal będą robić wszystko, aby tym ludziom pomóc.

Irak to dla nas państwo o zupełnie innej kulturze i tradycji. Jak wyglądała konfrontacja polskich żołnierzy z tym odmiennym światem?

Zderzenie ze światem arabskim, muzułmańskim było dla nich niejednokrotnie szokiem. To jest rzeczywiście zupełnie inny świat, o tradycji i kulturze dla Polaków nie do zaakceptowania. Podam tu jako przykład stosunek do kobiety, jej całkowite podporządkowanie woli mężczyzny - męża, ojca czy najstarszego z rodu. W Iraku na porządku dziennym jest sytuacja, kiedy za swobodnie idącym mężczyzną podąża kobieta dźwigająca bagaż. Dla naszych dżentelmenów znad Wisły jest to nie do pomyślenia. W kulturze chrześcijańskiej kobieta ma zupełnie inną rolę do wypełnienia. Chrześcijaństwo wyemancypowało kobietę, nie sufrażystki w XIX wieku, ale właśnie Chrystus, który bardzo kobietę dowartościował.

Czy jednak to, co proponuje Irakijczykom kultura Zachodu, jest dla nich do przyjęcia?

Myślę, że to, co chce wprowadzić na tym terenie świat zachodni, nigdy nie będzie zaakceptowane przez Arabów. Nie tylko na płaszczyźnie religijnej i kulturowej, ale także w sferze politycznej. Amerykanie chcą wprowadzić w Iraku system demokratyczny oparty na konstytucji. Jednak demokracja w wydaniu amerykańskim w Iraku się nie sprawdzi. Irakijczycy mają zupełnie inną mentalność, ich świat opiera się na relacjach rodowych, plemiennych. Nie jest im potrzebna konstytucja, bo mają Koran, który reguluje każdą sferę życia - osobistą, rodzinną i społeczną. Zaakceptowanie wzorów europejskich czy amerykańskich jest tam niemożliwe właśnie dlatego, że wymagałoby całkowitej zmiany mentalności tych ludzi. Bardzo istotne jest więc pytanie o to, jak w system istniejący tam od wieków wkomponować demokrację. W świecie arabskim ważna jest przecież rola przywódcy religijnego. Jak układałaby się jego współpraca na przykład z merem miasta czy - na wyższym szczeblu - z rządem? To z pewnością nie będzie łatwe.

Czy nie jest tak, że cywilizacja zachodnia uważa, że znalazła najlepszy model funkcjonowania dla całego świata i na siłę chce go wszędzie wprowadzać?

Nie ma rozwiązania, które byłoby dobre dla wszystkich. Nie można przecież odrzucać tradycji danego narodu, doświadczenia wypracowanego przez pokolenia w ciągu wielu wieków. Myślę, że każda społeczność musi mieć możliwość wyboru. Nie można niczego narzucać, nawet jeśli nam się wydaje, że to, co mamy do zaproponowania, jest lepsze. Trzeba jednak pamiętać o wolności i suwerenności danego państwa. Ostatecznie, moim zdaniem, Irakijczycy sami powinni opowiedzieć się za modelem dla własnego kraju i on niekoniecznie musi pasować do naszego. Może być zbieżny w niektórych punktach, ale nie musi być identyczny.

Czy w Iraku mieszkają chrześcijanie?

Tak, ale jest ich niewielu. [...] Jak układa się ich współżycie na co dzień? Można powiedzieć, że chrześcijaństwo w Iraku ma charakter podziemny, katakumbowy; bardzo niebezpieczne jest dla chrześcijanina uzewnętrznianie swojej religijności. Nie można na przykład oznaczyć krzyżem budynków, ponieważ grozi to ich wysadzeniem w powietrze. Chrześcijanie są przez Irakijczyków utożsamiani z Amerykanami, a więc z wrogiem, dlatego przyznanie się do wiary w Chrystusa graniczy z heroizmem. Chrześcijanom w Iraku żyje się naprawdę bardzo trudno, niejednokrotnie stają się oni autentycznymi męczennikami za wiarę. [...]

W Iraku chrześcijanie niejednokrotnie giną za wiarę, a w Europie chrześcijaństwo jest lekceważone. Na ile potrafimy dzisiaj być świadkami naszej wiary?

Nieraz zadaję sobie to pytanie. Czy potrafimy przyznać się do Chrystusa? Nasuwa mi się w tym kontekście wydarzenie z życia Ludwiga van Beethovena, który polecił swoim uczniom skomponować muzykę do wyznania wiary, do łacińskiego Credo. Jeden z uczniów napisał muzykę piano, bardzo spokojną, cichą. To jednak nie spodobało się Beethovenowi, ponieważ według niego Credo winno być wyraziste, donośne, by dotarło do każdego, nie piano, a forte. W Europie dziś brakuje tego donośnego przyznania się do chrześcijaństwa. Ludzi potrafiących przyznać się do Boga, do wartości, które ukazał nam Chrystus, lekceważy się i krytykuje. Europa w ten sposób deprecjonuje swoją bogatą tradycję i przekreśla korzenie, z których się wywodzi.

Za: "Życie Duchowe" 45/2006

Zobacz także:


poloniachristiana
Lepanto
Ukazał się 29. jubileuszowy numer "Rycerza Lepanto"
Czytelnicy znajdą w nim m. in. artykuły:
  • Szkoła Rycerska przy Instytucie im. Ks. Piotra Skargi
  • Z życia sekcji
  • Śp. Rafał Serafin - tak go zapamiętałem
  • Siedzący Byk katolikiem
  • Pistolety maszynowe Mors i MKPS
Numer 95,
lipiec/sierpień 2017 r.
  • Kongres Apostołów Fatimy