PIOTRSKARGA.PL

Jeśli chcecie Państwo być na bieżąco informowani o aktualizacjach i zmianach na stronach naszego serwisu prosimy o wpisanie adresu e-mail

NASZ RUCH NIE JEST PARTIĄ POLITYCZNĄ, ANI TEŻ NIE JEST POWIĄZANY Z KTÓRYMKOLWIEK Z ISTNIEJĄCYCH UGRUPOWAŃ POLITYCZNYCH
Z ŁASKI BOŻEJ
20 maja 1939 r. w królewskim kościele św. Barbary w Madrycie zabrzmiał uroczysty, a zarazem radosny śpiew. Mógł uczynić dziwne wrażenie w sercu miasta obróconego w pobojowisko, miasta, którego ulice jeszcze niedawno spłynęły krwią, gdy rozegrało się na nich ostatnie, decydujące starcie zaciętej wojny między chrześcijańskim narodem a hordami kosmopolitycznego, bezbożnego komunizmu. Przez trzy mroczne, wojenne lata, rewolucyjna hydra nie oszczędziła w Hiszpanii żadnego zabytku; niemal każda miejscowość nosiła ślady jej szponów. Bezimienne masowe mogiły ukrywały ciała niezliczonych ofiar, z których wiele znaczyła rana postrzałowa w tyle głowy-straszny "podpis" komunistycznej bezpieki. Nad katolickim krajem snuł się swąd zgliszcz, ograbionych, a następnie spalonych lub wysadzonych w powietrze przez awangardy rewolucji. W takiej scenerii należałoby się spodziewać wyłącznie lamentu opłakującego pomordowanych. A jednak w szczęśliwie ocalałej madryckiej świątyni rozległy się podniosłe strofy hymnu "Te Deum laudamus". To lud Hiszpanii dziękował Bogu za oswobodzenie spod czerwonej tyranii dokonane mieczem przywódcy wyzwoleńczej krucjaty generała Francisco Franco.
Teraz, gdy w końcu opadła bitewna kurzawa, a udręczonemu narodowi został przywrócony pokój, zwycięski wódz wciąż nie mógł liczyć na wytchnienie. Czekało go kolejne zadanie, może nawet trudniejsze od dotychczasowego. Jego ojczyzna leżała w gruzach; jego rodacy przywykli do ukrywania się wśród ruin, w strachu przed okrutną śmiercią. Zniszczone państwo wymagało odbudowy - restauracji porządku. Generał zdawał sobie sprawę, ilu ludziom jest ją winien. Setkom niewinnych, wymordowanych pod Madrytem, bo ośmielili się pójść na mszę świętą; księżom krzyżowanym na wrotach kościołów w zrewoltowanej Asturii; żołnierzom i ochotnikom, którzy zginęli, walcząc pod jego komendą... Myślę, że choć trochę lękał się tej odpowiedzialności - odpowiedzialności przed umarłymi za żywych. Cnota męstwa nie polega wszakże na braku obaw, ale na dzielności w ich przezwyciężaniu.
Przed rozpoczęciem uroczystości dziękczynnych Franco udał się do Escorialu, by pomodlić się przy grobach dwóch przesławnych hiszpańskich władców. Pierwszym z nich był cesarz Karol V, który w walce z herezją Lutra nie wahał się położyć na szali swej korony, kolejnym - Filip II, niestrudzony obrońca wiary, jeden z najbardziej pobożnych królów Hiszpanii. Później generał wkroczył do kościoła św. Barbary, gdzie wkrótce rozbrzmiało "Te Deum", odśpiewane przez biskupa Madrytu. Następnie do Pana wzniesiona została "Modlitwa z okazji powrotu wodza wojny", pochodząca jeszcze z czasów, gdy Hiszpanią władali Wizygoci. Na oczach zebranych w świątyni Franco odpasał swą generalską szpadę, po czym złożył ją u ołtarza jako wotum, dziękując za zwycięstwo nad nieprzyjaciółmi Kościoła i ojczyzny.
Tamtego dnia w królewskim kościele znalazły się najświętsze relikwie, przechowywane w katedrach Hiszpanii. Z baskijskiego Oviedo sprowadzono szczątki Arki Dziesięciu Przykazań. Obok spoczął wizerunek Maryi Naszej Pani z Atocha oraz łańcuch - zdobyte na muzułmanach w bitwie pod Navas de Tolosa. Przywieziono wreszcie krucyfiks z figurą Chrystusa, który wiódł połączone floty chrześcijaństwa do triumfu pod Lepanto. W obliczu tych czcigodnych pamiątek, generał modlił się:
  • Panie, przyjmij łaskawie ofiarę tego ludu, który wraz ze mną i w Twoim imieniu, w bohaterski sposób zwyciężył zaślepionego wroga prawdy. Panie Boże Wszechmocny, wesprzyj mnie swą pomocą, abym poprowadził mój lud ku pełnej wolności Imperium ku chwale Twojej i Twojego Kościoła. Panie, niechaj wszyscy ludzie poznają Jezusa, który jest Chrystusem, synem Boga żywego.
Na koniec prymas Hiszpanii, kardynał Isidoro Goma, udzielił Franco błogosławieństwa:
  • niech (...) Ten, od którego pochodzi Prawo i Władza, od którego pochodzą wszystkie sprawy, błogosławi ci (...) wciąż cię chroni, tak jak i lud, którego rządy ci powierzył (...)
Gdy generał opuszczał świątynię, towarzyszyły mu radosne okrzyki zgromadzonej ludności. Ofiarując Najwyższemu owoce zwycięstwa nad komunistycznym barbarzyństwem zdawał się powtarzać słowa Jana III Sobieskiego, przesłane do Papieża Innocentego XI tuż po wiktorii wiedeńskiej: "Venimus, vidimus et Deus vicit" - Przybyliśmy, ujrzeliśmy, a Bóg zwyciężył.
Czy takie słowa mogłyby zabrzmieć dziś, gdy wielkie czyny żyją jedynie we wspomnieniach, rycerskie obyczaje uchodzą za archaizm, a gotowość do walki za wiarę potępia się jako "brak tolerancji i otwartości"?

Adam Danek

poloniachristiana
Lepanto
Ukazał się 29. jubileuszowy numer "Rycerza Lepanto"
Czytelnicy znajdą w nim m. in. artykuły:
  • Szkoła Rycerska przy Instytucie im. Ks. Piotra Skargi
  • Z życia sekcji
  • Śp. Rafał Serafin - tak go zapamiętałem
  • Siedzący Byk katolikiem
  • Pistolety maszynowe Mors i MKPS
Numer 95,
lipiec/sierpień 2017 r.
  • Kongres Apostołów Fatimy