PIOTRSKARGA.PL

Jeśli chcecie Państwo być na bieżąco informowani o aktualizacjach i zmianach na stronach naszego serwisu prosimy o wpisanie adresu e-mail

NASZ RUCH NIE JEST PARTIĄ POLITYCZNĄ, ANI TEŻ NIE JEST POWIĄZANY Z KTÓRYMKOLWIEK Z ISTNIEJĄCYCH UGRUPOWAŃ POLITYCZNYCH
Garcia Moreno: katolik, prezydent i męczennik
Pragniemy przybliżyć polskiemu czytelnikowi mało znaną sylwetkę wielkiego katolika i męża stanu z kraju tak odległego i egzotycznego jak Ekwador. Niemniej jednak jest to postać godna poznania i naśladowania szczególnie w obecnych czasach, gdy nasze życie polityczne jest przeżarte korupcją i moralnym zepsuciem, a ludzie czując się zawiedzeni stawiają sobie pytanie: czy w ogóle mogą istnieć uczciwi politycy. Tak, mogą tacy istnieć, a treść poniższego artykułu jest tego dowodem.

Rządzić to nie tylko ustanawiać prawa i zmuszać ludzi, aby im byli posłuszni przy pomocy rozdętej biurokracji i bezwzględnych sił policyjnych. Aby rządzić dobrze, władcy muszą najpierw zdobyć podziw, zaufanie i przywiązanie swoich narodów. Jego świątobliwość Papież Pius XII jasno stwierdził, jak powinno to być osiągnięte: "Po pierwsze, musicie pozostawać nienagannie religijni i prowadzić się moralnie ... oraz praktykować zdrową surowość w życiu" (przemówienie z 1.09.1958).
W poniższym artykule przypominamy wspaniały przykład Garcii Moreno, który był trzykrotnym Prezydentem Republiki Ekwadoru w ubiegłym wieku. Był to wielki narodowy przywódca kochany przez swój lud, wybitny mąż stanu, ale przede wszystkim niezwykły katolik. Dziś jego przykład jest bardziej na czasie niż kiedykolwiek.


"Ekscelencjo, ktoś na zewnątrz pilnie potrzebuje z panem rozmawiać!" Prezydent Moreno był tak zagłębiony w modlitwie, że z trudem usłyszał słowa, które wstrząsnęły ciszą katedry w Quito. Lecz nerwowe naleganie seketarza nie pozostawiało wątpliwości, że było to pilne. Skracając swoje codzienne rozmyślanie Garcia Moreno wyszedł pośpiesznie w słoneczne andyjskie południe. Wielki centralny plac w Quito był normalnie pusty o tej porze, migocąc jak pole światła pomiędzy masywem katedry a długą niską fasadą Prezydenckiego Pałacu. Dzień jak każdy inny, pomyślał Moreno, z wyjątkiem tego niezwykłego zakłócenia jego modlitwy. Co to by mogło być?

Nie było nawet czasu, aby zapytać. Natychmiast został otoczony przez grupę mężczyzn, których przeszywające spojrzenia mówiły wszystko. Podniesiono maczetę. Potem inną. Grad śmiertelnych uderzeń, strzały. "Giń, wrogu wolności!" ktoś krzyknął.

Trwało to sekundy. Zabójcy uciekli krzycząc i przeklinając. Młody żołnierz biegnący na miejsce zdarzenia znalazł Gabriela Giarcię Moreno umierającego w kałuży własnej krwi. Rozległ się płacz, gdy ludzie zaczęli wypełniać ogromny plac. Prezydenta, nie mogąc już nic zrobić dla uratowania go, zaniesiono do stóp ołtarza Matki Boskiej, gdzie skonał.

Tragiczna i przedwczesna śmierć prezydenta Moreno wstrząsnęła katolickim światem. Dzwony żałobne rozbrzmiewały od Quito po Rzym. Załobne msze były odprawiane w Nowym Jorku, Brukseli i Dublinie. W paryskiej katedrze Notre Dame został nadano mu miano "spawiedliwego naszego wieku". Papież Pius IX, wtedy panujący określił go jako umierającego "śmiercią męczennika ... ofiarę za swoją wiarę i chrześcijańskie miłosierdzie". Lecz w tym samym czasie odbywały się również uroczystości w lożach masońskich od Ekwadoru po Berlin. Kim zatem był ten człowiek tak kochany i tak nienawidzony?

Gabriel Garcia Moreno urodził się w 1821 roku w hiszpańskiej kolonii, która wkrótce miała stać się krajem o nazwie Ekwador. Pochodził z arystokratycznej rodziny i posiadał to solidne wykształcenie, które przygotowywało energicznych studentów w dziewiętnastym wieku do pełnienia ról przywódczych. Już w młodym wieku ludzie zauważyli, że ten utalentowany chłopak zajdzie daleko. Miał posadę dobrze zapowiadającego się adwokata,a nawet stanowisko senatora. Był idealistą z reputacją człowieka pobożnego i miłosiernego. Jednak przede wszystkim miał wielkie poczucie sprawiedliwości.

Będąc jeszcze młodym absolwentem prawa popadł w poważne kłopoty z powodu ujawnienia korupcji w rządzie. Został wybrany senatorem lecz mówił o wszystkim tak otwarcie, że go aresztowano i deportowano, w końcu znalazł się w Paryżu.

Wydaje się, że atrakcje najbardziej modnego miasta świata jak gdyby zagłuszyły jego pobożność. Lecz ręka Boga miała to wkrótce zmienić w zaskakujący sposób. Pewnego dnia, bronił on religii ze zwykłą sobie elokwencją przeciw krytyce niektórych antyklerykalnych przyjaciół. Lecz nie mógł uciec od świadomości, że jego gorliwość była bardziej na jego ustach niż w jego sercu. Nagle ktoś powiedział do niego: "Mówisz bardzo ładnie lecz wydaje mi się, że sam nie praktykujesz tej pięknej religii." Zaskoczony Garcia Moreno odrzekł: "Twój argument może dziś jest trafny, lecz daję słowo, że jutro będzie bezwartościowy!"

Tamten dzień był punktem zwotnym w jego życiu. Odtąd widzimy go odnawiającego swoją dawną pobożność i wprowadzającego w życie wszystkie konsekwencje wynikające z jego religijnych ideałów. Znalazł swój cel w życiu: poświęcić siebie całkowicie w służbie Bogu, Jego Kościołowi i cywilizacji chrześcijańskiej. Wiedział również, że powinien wrócić do domu: "Bóg nie stworzył mnie po to, abym czynił dobro gdziekolwiek indziej niż w Ekwadorze."

Był koniec roku 1856, gdy znów oddychał rześkim, górskim powietrzem Quito. Zastał swój ojczysty kraj w stagnacji po latach despotycznych antyklerykalnych rządów. Od razu zaangażował się w działalność polityczną. Lecz teraz jako przekonany wróg liberalizmu i jednocześnie przekonany, że zbawienie jego kraju nie będzie możliwe bez jedności Kościoła i Państwa. Tę jedność rozumiał na sposób katolicki. Nie miała to być dominacja jednego nad drugim, lecz wzajemna pomoc przy jednoczesnym wypełnianiu przez obie instytucje właściwych im obowiązków. Zdawał sobie sprawę, że religia musi wpływać na wszystkie dziedziny codziennego życia.
W szybkiej kolejności został burmistrzem Quito, przywódcą Partii Konserwatywnej, senatorem, a po upadku skorumpowanego reżimu Robleza szefem rządu tymczasowego.

Rok 1861 przyniósł nastrój nowych oczekiwań dla Ekwadoru. Po raz pierwszy prezydent miał być wybierany w bezpośrednich wyborach powszechnych. Moreno wygrał przytłaczającą więszością głosów, obejmując urząd pomimo poczucia, że jest go niegodnym.

Natychmiast rozpoczął prace mające na celu naprawę stosunków pomiędzy Państwem a Kościołem. Dawny szkodliwy zwyczaj, który zezwalał rządowi na wyznaczanie biskupów został zniesiony. Konkordat pomiędzy Watykanem i Ekwadorem zapewnił Kościołowi pełną wolność w pełnieniu jego misji. Stopniowy powrót prawa i porządku na prowincji stał się przyczyną spokoju i wzrostu gospodarczego.

Ponieważ konstytucja przeszkadzała mu w wypełnianiu kolejnych obowiązków, ustąpił, aby pozwolić Jeronimo Carrion objąć urząd. Carrion był człowiekiem słabym, który pozwolił dawnym skorumpowanym klikom przejąć ponownie stery i wkrótce wszystkie reformy Moreno legły w gruzach. Lecz ludność pragnęła jego powrotu i następne wybory wygrał ponownie druzgocącą większością głosów.

Tym razem był zdecydowany realizować swoje reformy do końca. W roku 1873 dokonał poświęcenia swojego kraju opiece Najświętszego Serca Pana Jezusa; akt ten został entuzjastycznie ratyfikowany przez parlament. Następnie wprowadził nową konstytucję przywracającą jego reformy, a szczególnie konkordat z Kościołem.

Wszystko co robił było naznaczone jego religijną gorliwością. Jego przykład był naśladowany przez rząd, członków parlamentu, sędziów, przedsiębiorców, profesjonalistów i zwykłych pracujących ludzi, których kochał. W środku tłumu uczestniczącego w Drodze Krzyżowej w Wielki Piątek znajdował się Garcia Moreno, boso niosąc wielki drewniany krzyż na swoich plecach.

Wielkie oburzenie wybuchło w Ekwadorze, kiedy dotarły wieści o ataku na Rzym masońskich armii włoskich i prześladowaniu papieża. Ekwador był jedynym krajem, który oferował swoje oddziały dla obrony Ojca Swiętego. A parlament uchwalił fundusze w celu wsparcia Piusa IX, kiedy został faktycznym więźniem Watykanu. Naprawdę hojne gesty ze strony kraju z tak małymi zasobnymi jak Ekwador.

Druga kadencja prezydencka Garcii Moreno (1869 - 1875) była wypełniona udanymi reformami. W roku 1871 wspierana przez państwo edukacja stała się obowiązkowa dla wszystkich dzieci. Liczba szkół podstawowych zwiększyła się z 200 do 500; ilość uczniów wzrosła z 8 000 do 32 000. Odnowiono uniwersytety. Zbudowano politechniki, uczelnie rolnicze i akademie wojskowe.

Dzięki bardzo dobremu zarządzaniu udało mu się zrobić to, co było uważane za niemożliwe: rząd zmniejszył podatki oraz zredukował wydatki, jednocześnie zwiększając świadczenia!

W głównych miastach zbudowano szpitale. Rozwinięto usługi pocztowe, zbudowano linie kolejowe, rozszerzono sieć telegraficzną, wybrukowano ulice miejskie i rozbudowano wodociągi. Pięć dróg narodowych w Andach, każda z nich będąca inżynierskim wyczynem, zostało ukończonych w czasie jego drugiej kadencji.

Nie jest więc zaskoczeniem, że Garcia Moreno został wybrany ponownie przeważającą liczbą głosów na trzecią kadencję. Lecz to było już za wiele dla wrogów katolickiego Ekwadoru. Piastował swój urząd tylko przez trzydzieści sześć godzin, gdy napadli na niego zabójcy. Tego tragicznego dnia znaleziono w jego kieszeni odręcznie napisaną notatkę, która streszczała jego życie: "Panie Jezu, obdarz mnie pokorą i prawdziwą miłością Ciebie i naucz mnie, co mam czynić dzisiaj w Twojej służbie, Amen."

Paul Folley

Powyższy artykuł ukazał się w czasopiśmie "Viewpoint" wydawanym przez Brytyjskie Stowarzyszenie Obrony Tradycji, Rodziny i Własności (TFP)

(tłumaczenie Sławomir Olejniczak)

poloniachristiana
Lepanto
Ukazał się 29. jubileuszowy numer "Rycerza Lepanto"
Czytelnicy znajdą w nim m. in. artykuły:
  • Szkoła Rycerska przy Instytucie im. Ks. Piotra Skargi
  • Z życia sekcji
  • Śp. Rafał Serafin - tak go zapamiętałem
  • Siedzący Byk katolikiem
  • Pistolety maszynowe Mors i MKPS
Numer 96,
wrzesień/październik 2017 r.
  • Przestroga dla świata i kościoła