PIOTRSKARGA.PL

Jeśli chcecie Państwo być na bieżąco informowani o aktualizacjach i zmianach na stronach naszego serwisu prosimy o wpisanie adresu e-mail

NASZ RUCH NIE JEST PARTIĄ POLITYCZNĄ, ANI TEŻ NIE JEST POWIĄZANY Z KTÓRYMKOLWIEK Z ISTNIEJĄCYCH UGRUPOWAŃ POLITYCZNYCH
Pieśń o Karolu Wielkim
Imię Karola Wielkiego otwiera Pieśń o Rolandzie, jej ostatnie słowa również odnoszą się do cesarza. Można więc zadać sobie pytanie, czy nie jest to pieśń o Karolu, o jego wielkiej krucjacie i zwycięstwie nad światem islamu, a walka i śmierć Rolanda jest tej krucjaty pięknym, ale nie najistotniejszym epizodem.
O Karolu Wielkim powiedziano, że wielkość przeniknęła jego imię. Imię to zaczęło obrastać legendą już za życia cesarza, a z biegiem czasu legenda krzewiła się chyba tym bujniej, iż blask cesarski był krótki i pozostawił po sobie wspomnienia przesiąknięte tęsknotą - wspomnienie potęgi terytorialnej, wewnętrznego pokoju, jedności chrześcijaństwa, splendoru korony wskrzeszonego imperium.
Cesarski majestat ukazany w Pieśni opromieniony jest szczególnym blaskiem, bywa wzbogacany o atrybuty władzy kapłańskiej. Na prośbę Karola Bóg powtarza cud Jozuego - wstrzymuje w biegu słońce i przedłuża dzień, by mogło dokonać się ostateczne rozgromienie wrogów. Szczególnie piękny jest moment, gdy w czasie walki Karol raniony w głowę jest bliski upadku. Wtedy staje przy nim anioł i zadaje jedno pytanie: "Karolu cóż czynisz?". Ta scena ukazuje Karola innego - nie królującego na tronie, ale osobiście angażującego się w walkę. Ten, który podnosi w górę miecz - to nie zgrzybiały starzec, lecz mąż w pełni sił, wzór rycerza i wodza.
Mimo że różne bywają koleje losu, a wojna przynosi ze sobą wiele niespodzianek, Karol jest zawsze zwycięski, odznacza się odwagą, splendor jego dworu zachwyca nawet wrogów. Obraz cesarza jest majestatyczny, jakby bizantyjski, prawie bez światłocieni. Prawie, bo jak powiedzieliśmy, Karol zachwiał się pod ciosem wroga i dopiero pomoc anioła uwolniła go od lęku. Ta krótka chwila słabości otwiera perspektywę ku innej prawdzie o cesarzu. Wybrany i uprzywilejowany, Karol jest równocześnie ułomnym człowiekiem. W Karolu współistnieje wielkość i nędza, pierwiastek Boski miesza się z tym, co ludzkie - z bezradnością wobec zdrady, nieuchronnością śmierci, miłością do przyjaciół. Jego stosunek do Rolanda cechuje szczególne przywiązanie: "Nad wszystkich innych jest Karol stroskany. W jarach Hiszpanii zostawił siostrzana. Żal go zdejmuje, nie powstrzyma płaczu."
Łzy Karola Wielkiego. To prawda, że bohaterowie epopei płaczą łatwo i nie wstydzą się łez - ich przeżycia domagają się zawsze uzewnętrznienia w słowie czy zachowaniu. Bezsilny żal złamanego cierpieniem człowieka wydaje się pozbawiać go cesarskiego majestatu. Ten stan odrętwienia i załamanie nie trwają długo. Gdy pojawiają się wysłannicy wroga, Karol znów staje się cesarzem i podejmuje walkę. Oto jest właśnie jego los, jego droga: nieustanne podejmowanie trudu krucjaty, pomimo klęsk, ciosów i zwykłego ludzkiego zmęczenia. Karol rozgromił potęgę wroga, powrócił do Hiszpanii, pogrzebał zabitych, ukarał zdrajcę. Sprawa Rolanda jest zamknięta, zwycięstwo ostateczne. Czegóż więcej trzeba? Wypadałoby na tym zakończyć. I Karol też tak sądzi, że to już koniec, że przyszła pora odpoczynku.
Wtedy znów przybywa do niego wysłannik niebieski z rozkazem: "Karolu, zwołaj wojska twojego cesarstwa i śpiesz na pomoc. Cesarz chciałby nie ruszać tam zgoła. Boże jak ciężki trud mego żywota. Płaczą mu oczy, targa białą brodę. Na tym się kończy opowieść Turolda".
Na tym. Nie na obrazie cesarza triumfującego i zwycięskiego w blasku dnia, wśród radosnego tłumu - tylko na nocnym płaczu w samotności, pod ciężarem ostatecznego strudzenia życiem. Zapewne Karol nazajutrz zerwie się i pójdzie tam, dokąd mu wyznacza drogę jego powołanie wiecznego krzyżowca. Ale ludzki odruch zmęczenia, lęku przed nowym wysiłkiem, oporu wobec wezwania, nakazuje ostrożność wobec łatwych uogólnień na temat monumentalności i schematyczności postaci Karola Wielkiego. Od dziewięciu wieków Turoldus pozostawia każdego, kto go słucha, sam na sam nie z imperatorem, lecz z człowiekiem.

Piotr Kopeć

Oprac. na podstawie: Maria Drzewicka Starofrancuska epopeja rycerska.

poloniachristiana
Lepanto
Ukazał się 29. jubileuszowy numer "Rycerza Lepanto"
Czytelnicy znajdą w nim m. in. artykuły:
  • Szkoła Rycerska przy Instytucie im. Ks. Piotra Skargi
  • Z życia sekcji
  • Śp. Rafał Serafin - tak go zapamiętałem
  • Siedzący Byk katolikiem
  • Pistolety maszynowe Mors i MKPS
Numer 96,
wrzesień/październik 2017 r.
  • Przestroga dla świata i kościoła